Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szwedzki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szwedzki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Nostalgia za VHS w najlepszym wydaniu

Kung Fury (Szwecja 2015) - reż. David Sandberg

Oto historia filmu w pigułce: było kilku kolesi w kamizelkach do garnituru, z zegarkami na łańcuszkach i oni robili filmy. Ponieważ coś tam na teatrze się znali, to angażowali aktorów do odgrywania swoich ról przed dziwnymi skrzynkami na trójnogach. I to był zawód ekskluzywny, bo rzadki i ekscentryczny, bo kosztowny. Później, długo, monopol na twórczość filmową mieli tacy właśnie nadmiernie wyprostowani panowie, ale w kamizelkach moro z dużą ilością kieszeni. Uważali przez cały czas, że sztuka filmowa jest od wybranych dla wybranych. Jednak technologia postępowała błyskawicznie i japy zamknęły im kamery VHS, czyli takie urządzenia, co to nagrywały na kasetach. Kasety można było prosto z kieszeni kamery wsunąć do odtwarza w domu i rodzinie pokazać występ córki na jasełkach. A więc kamera, dzięki systemowi VHS, stanęła w finansowym zasięgu śmiertelników i świat stanął na głowie. Okazało się, że nie tylko nadęci brodacze z obcym akcentem mogą robić filmy fabularne. Powstał zupełnie nowy rynek - od każdego dla każdego.

Kung Fury (Szwecja 2015) - reż. David Sandberg

sobota, 20 grudnia 2014

Pasywna agresja

Gra (Szwecja 2011) - reż. Ruben Östlund

Dawno, od czasu Haneke i jego Funny Games, żaden film mnie tak nie poruszył. Nie zdenerwował, nie przestraszył, ani nie dał do myślenia. Tego mało, bo na dodatek był idealny pod każdym względem. Styl dokumentalizowany jeżył włosy na głowie a scena po scenie były dokładnie zaplanowane. Wrażenie dotkliwej realności powodowało nieświadome wciskanie się w fotel. Ja nie chcę wierzyć, że żyjemy w rzeczywistości, w której takie sytuacje w ogóle mają prawo bytu. Tak wiele rzeczy jest nie tak w tej historii, że po seansie trudno mi było wydusić z siebie choć słowo.